czwartek, 23 lipca 2015

Daj, Panie, mieszkanie

Swój Pierwszy Raz pamiętam jak dziś. Było lato, środek wakacji. Miałam niespełna dziewiętnaście lat, właśnie dostałam się na studia. Miałam wyrwać się z Małego Miasta. High Life i te sprawy. Byłam upojona dumą i perspektywami… Indeks już czekał. Brakowało jednego: łóżka. Gdzie, do cholery, będę mieszkać? Przeglądałam setki ofert, wykonałam dziesiątki telefonów, z nerwów nie spałam co najmniej kilka nocy… a czterech kątów w Wielkim Mieście j

wtorek, 21 lipca 2015

Wszyscy jesteśmy śmieciarzami

Planując swój urlop wiedziałam od razu, czego chcę doświadczyć – fizycznego zmęczenia i psychologicznej wolności. Naraz. Kierunek zatem był oczywisty: góry. Leżenie plackiem na plaży, moczenie nóg w jeziorze czy płaszczenie dupy w kawiarniach w centrum handlowym nie spełniało kryteriów. Dwanaście godzin w pociągu. Trzeba być twardym przecież! No i Cinquecento raczej do Zakopanego nie dojedzie… A na miejscu: mrowisko. Ludzie pędzący w każ

środa, 15 lipca 2015

Co warto, a co się nie opłaca w serwisach społecznościowych

Budzik, godzina siódma. Telefon obok poduszki, tak na wszelki wypadek (bo przecież w nocy tyle może się wydarzyć…). Zaspana ledwo rozumiem to, co rejestrują oczy. Biorę jednak telefon do ręki. O, coś się zdarzyło – Facebook wysłał powiadomienie. No to wchodzę… Tak mniej-więcej wygląda mój poranek. Później idę się umyć, ubrać i zrobić śniadanie. Ale wpierw Facebook. Sprawdzam, co inni robili w nocy. Komu co się urodziło, kto już zaspał, jakie zaserwowano kolacje i śniadania. Kto już żyje i tak jak ja buszuje w Internecie (prawdopodobnie jak ja wyglądając niczym zombie). O swoich znajomych wiem wszystko. Ten jest na wakacjach, tamten rozstał się z dziewczyną, trzeci znów ćwiczy do maratonu. Koleżanka nagrywa płytę z zespołem, a druga prowadzi jakieś badania w Bździochach pod Psią Wólk

poniedziałek, 13 lipca 2015

Dziecko last minute

Źródło: Picjumbo.com (by Viktor Hanacek) Dotarłam do wieku poborowego - tak mówi się w mojej rodzinie na panny z roczników gotowych do zamążpójścia. No dobrze, nabór powinien trwać już od pewnego czasu... ale o tym sza!, nie wypominajmy. Najpierw trzeba było choćby rozpocząć studia. Później (oczywiście) je skończyć. A ostatecznie okazało się, że godnego zaobrączkowania zabrakło. Znacie takie historie? Gdy dostałam zaproszenie na ślub mo

czwartek, 9 lipca 2015

By nie wykładać się na starcie

Ideały były szczytne, ale takimi już nie tylko schody, ale i wszystkie piekielne korytarze wybrukowano. Szlag trafił postanowienia i pomysły, kiedy przyszło zderzyć się z ich realizacją. System planowania też zawiódł na całego. No i nie wytrzymałam dwóch ośrodków w dwóch różnych miastach, dwóch mężczyzn, a do tego na dokładkę dwóch blogów. Nie wystarczyłoby dwóch żyć. No i na swoją rzyć w końcu usiadłam bezradna. Ale nie ma tego złego. Cho
Page 1 of 3123Dalej »Ostatnia
We własnym rytmie... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka